Wiktor Osiatyński - "Drogowskazy". Fragmenty wywiadów zawartych w książce.

Wiktor Osiatyński - Czy wraz ze zdrowieniem z alkoholizmu można odbudować w sobie duchowość?

Joseph C. Martin (duchowny) - po pierwsze musisz skutecznie wytrzeźwieć, czyli usunąć z życia alkohol. Po drugie, jako istota ludzka, która ma duszę czy ducha, czy umysł - tę nie fizyczną część istoty ludzkiej, jakkolwiek ją nazwiemy - masz dążyć do prawdy, do tego, by nie żyć w zakłamaniu. Człowiek dąży do prawdy o sobie samym i do prawdy, która jest Bogiem. Poszukiwanie Boga leży w naturze człowieka.

W.O. - Ale czy wystarczy wytrzeźwieć, by tę prawdę naleźć?

J.C.M. - Powinno, jeśli ci, którzy wskazują ci drogę, wiedzą co robią. Bo duchowość potrzebuje przewodnictwa.

W.O. - Słyszałem, że księżom katolickim trudno zrozumieć alkoholizm.

J.C.M. - Tak, bo przez wiele lat studiują teologie opartą na moralnym rozróżnieniu dobra i zła. Wiedzą, tak samo zresztą jak inni, w jaki sposób alkoholicy czy pijący postępują. Oceniają ich po uczynkach, nie rozumiejąc przymusu picia, który dyktuje im te uczynki.

W.O. - Wiedzą i potępiają grzesznika?

J.C.M. - Potępiają także grzeszne zachowanie. Mówią takiemu "to co zrobiłeś jest złe", ale kłopot w tym, że facet może tego nawet nie pamiętać! Nie chcę wcale powiedzieć, że bez alkoholu my też nic złego nie robimy. Nie prawda. Upijanie się pogłębia po prostu nasze niemoralne zachowanie. Program AA to terapia uwzględniająca moralność. IV krok mówi: "Zrobiliśmy gruntowny i odważny obrachunek moralny_ - każde słowo jest tu ważne, ale najważniejsze jest słowo "moralny". Tak, żeby rozpoznać, co w moich uczynkach było zgodne z moralnością, a co nie, albo mówiąc prostym językiem, co było dobre, a co złe.

W.O. - Ksiądz powiedział, że sposobem na alkoholizm jest AA. Ale przecież istnieją też inne metody niż AA - czysto medyczne, psychiatryczne itp.

J.C.M. - One są wtórne. Żeby pomógł psycholog lub psychiatra, pacjent musi być trzeźwy. Najpierw alkoholik musi otrzeźwieć.


W.O. - Jaka jest różnica między programem zapobiegania nawrotom który pan proponuje, a zwykłymi metodami leczenia alkoholizmu opartymi na 12 krokach?

Terence T. Gorski - Radzenie sobie z nawrotami choroby jest nastawione na tych, którzy nie mogą utrzymać trzeźwości pomimo przejścia profesjonalnego leczenia, uczestnictwa w AA i innych programach 12 kroków. Z jakiegoś powodu im to nie wystarczy i mimo wielokrotnych prób, często wielu kuracji odwykowych, wciąż powracają do picia. W rozdziale V Wielkiej Księgi Anonimowych Alkoholików mówi się o nich jako "niezdolnych ze swej natury" do przerabiania programu AA. My chcemy stworzyć specjalny program leczenia dla tych ludzi i nauczyć ich takich umiejętności życia w trzeźwości i zdrowienia, by mogli z powodzeniem korzystać z AA.

W.O. - Jakie są te szczególne umiejętności?

T.T.G. - Zapobieganie nawrotom składa się z czterech etapów.

  1. Po pierwsze, rozpoznanie, jakie problemy powodują nawroty.
  2. Po drugie, rozpoznanie sygnałów ostrzegawczych, co pozwala na określenie dokładnego biegu wydarzeń, które prowadzą do zapicia.
  3. Po trzecie, reagowanie na sygnały ostrzegawcze; w tym zakresie uczymy pacjentów radzenia sobie z sytuacjami, zachowaniami, myślami i emocjami, które zagrażają trzeźwości.
  4. I wreszcie po czwarte, uczymy naszych pacjentów, jak wbudować program zdrowienia w ich życie tak, by trzeźwe życie było przyjemne i miało sens.

Wiktor Osiatyński - W 1987 roku, podczas pierwszego pobytu w Polsce, dzieliłeś się swoim doświadczeniem z uczestnikami wspólnoty AA oraz garstką profesjonalistów, którzy zaczynali dopiero otwierać się na AA. Dziś model Minnesota, kroki AA, terapia racjonalno-emotywna, dzienniki uczuć oraz inne formy pomocy, których nas wtedy po raz pierwszy uczyłeś, stały się podstawą trzeźwości wielu ludzi oraz codziennością w pracy wielu ośrodków. Czy widzisz te zmiany?

Stefan Johannsson - Uczestnicy spotkań i mityngów, w których brałem teraz udział dzielili się sobą: swoim życiem, uczuciami. Włączali w to również rodziny. Mówili w jaki sposób AA pomogło im poprawić relacje z współmałżonkami i rodzinami. Tego dawniej w polskim AA nie słyszałem. Jest to dla mnie dowód dojrzałości. A także znaczenia rodziny w waszym życiu. Może to wiązać się z wielką liczbą kobiet obecnych na mityngach AA.


W.O. - W Polsce większość grup ma 3 mityngi w miesiącu zamknięte, a jeden otwarty dla wszystkich zainteresowanych.

S.J. - W Islandii jest inaczej. Grupa jest albo zamknięta i wtedy wszystkie mityngi są zamknięte, albo zawsze otwarta.

W.O. - czy mityngi rocznicowe zawsze robicie w zamkniętej grupie?

S.J. - A co to jest?

W.O. - Rocznica grupy albo rocznica trzeźwości członka grupy. Zazwyczaj wtedy przychodzi rodzina, jest tort i kwiaty i dlatego mityng musi być otwarty.

S.J. - U nas w ogóle nie ma czegoś takiego i chyba nie bez powodu. My już naświętowaliśmy się pijąc. Owszem, ktoś może przynieść ciastka i zaproponować poczęstunek po mityngu, ale to tez należy do rzadkości. Wystarczy, że prowadzący zapyta, czy ktoś obchodzi rocznicę i obecni pogratulują mu oklaskami. To może się odbyć na otwartym lub zamkniętym mityngu.

W.O. - Czy na otwartym mityngu można przyjąć nowicjusza do AA?

S.J. - Nigdzie na świecie nie spotkałem się z jakimś formalnym przyjmowaniem do AA.

W.O. - To czemu w ogóle istnieją mityngi otwarte i zamknięte?

S.J. - na pewno nie po to, aby jednych wykluczać, a drugich przyjmować. Po prostu na otwartych mityngach jest mowa o czymś innym. Nie mówi się tam szczegółowo o przerabianiu kroków ani o problemach trzeźwienia. Więcej mówi się o tym, na czym polegał koszmar samego picia i na czym polega trzeźwienie. Więcej jest też mowy o rodzinie w trzeźwieniu. Z tego powodu rodzinom doradzamy mityngi otwarte, podobnie profesjonalistom, no i ludziom, którzy nie są pewni czy mają problem. Ale to nie znaczy, że ci ostatni nie maja miejsca na mityngu zamkniętym. Drzwi do AA zawsze muszą być otwarte.


W.O. - jak sobie radzić ze wstydem podczas zdrowienia z uzależnienia?

Ernest Kurtz - Z tego, co sam już wiem, oraz z całej literatury dawnej i obecnej na temat wstydu wynika, że najważniejsze są dwie sprawy - przebaczenie i przyjaźń.
Człowiek może uzyskać przebaczenie jedynie wtedy, gdy sam wybaczy; w tym tkwi zresztą geniusz dziewiątego kroku. Często pytamy, jak wybaczyć, jeżeli uraza czy żal nas nie opuszcza? Wydaje się, człowiek może sam sobie wybaczyć dopiero wtedy, gdy zazna przebaczenia od innych. Podświadomie szukamy takich właśnie sytuacji, w których jeden drugiemu wciąż musi coś wybaczać. Ja jednak powtarzam, że taki układ kata i ofiary jest zaprzeczeniem duchowości, bo powoduje gromadzenie wzajemnych uraz, a nie uczy przebaczania.

W.O. - Cy gdy zostanie mi wybaczone, to nie muszę już myśleć o sobie z wstydem? Czy przyczyna mego wstydu znika z chwilą, gdy inni mi wybaczą?

E.K. - Chodzi o coś więcej niż przebaczenie innych. Chodzi o ...

W.O. - Wybaczenie sobie samemu?

E.K. - Nie sądzę, byśmy mogli sobie wybaczyć. Myślę, że w tym jest pułapka. Przebaczenie to coś, co jest nam dane; w wielu językach słowo to zawiera w sobie ten sam rdzeń, np. po hiszpańsku perdone, po angielsku forgive. człowiek może zdobyć się na przebaczenie drugiemu człowiekowi tylko wtedy, jeżeli najpierw sam zaznał przebaczenia. Przebaczenia nie można nakazać - ma ono wymiar duchowy, a duchowej rzeczywistości nie można na nikim wymusić. W AA ludzie pytają sponsora: "W jaki sposób się komuś wybacza?" A sponsor mówi: "Proponuję, żebyś pomodlił się za tego sk...syna". Chodzi o tę gotowość, o otwartość. Ważna jest też przyjaźń, w sensie klasycznym. Przyjacielem jest ktoś, komu możesz powiedzieć wszystko o sobie i wiesz, że nie zostaniesz odrzucony. Każdy z nas potrzebuje kogoś takiego; nie musimy mu mówić wszystkiego, ale gdybyśmy powiedzieli, nie zostaniemy odrzuceni. Te dwie rzeczy: przebaczenie i przyjaźń - mogą uleczyć wstyd. [...]

Duchowość wydobywa z nas siłę i motywację - terapia wtłacza w nas siłę i motywację. [...] Duchowość to jest coś, co nam mówi, że najcenniejsze rzeczy w życiu nie podlegają naszej kontroli. Jest też sposobem życia z tą świadomością. Terapia natomiast pomaga kontrolować te rzeczy, które da się kontrolować. Odwołam się do modlitwy o pogodę ducha:

"Boże użycz mi pogody ducha, abym godził się z tym czego nie mogę zmienić,
odwagi, abym zmieniał to, co mogę zmienić
i mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego"

W terapii chodzi o zdobycie się na odwagę, aby zmieniać to co możemy. Duchowość jest akceptacją rzeczy, których nie można zmienić, a zwłaszcza mądrością, która pomaga nam odróżnić jedno od drugiego.[...]

W.O. - Jak się dochodzi do tej mądrości? Przez duchowość?

E.K. - Ta mądrość to jest własnie duchowość.

W.O. - A zatem duchowość jest akceptacją i mądrością, terapia natomiast - odwagą zmiany?

E.K. - Mniej więcej. Jeżeli dam ci wielki kawał płótna i powiem, żebyś opisał mi na nim swoją miłość do Ewy, do twojej pracy, w ogóle miłość w twoim życiu - to zaczniesz pisać czy rysować?

W.O. - Dziś może rysować, ale dawniej pewnie bym zaczął sporządzać listę.

E.K. - A ja uważam, że powinniśmy robić jedno i drugie. Tak własnie terapia pomaga nam sporządzić listę, a duchowość rysować. W terapii też zresztą można znaleźć duchowość. Dlatego nie zamierzam rozgraniczać tych dwóch rzeczy, mówię tylko, że jeżeli jedną pomijamy, to coś tracimy. Chciałbym, aby ludzie się nad tym zastanawiali. [...] Czasami myli się duchowość i religię. Jedna z największych różnic to ta, że duchowość nie zna żadnych dogmatów. Terapia może pomóc ludziom uwolnić się od dogmatów, dzięki czemu otworzą się na duchowość.

W.O. - Więc to dogmaty stanowią tę różnicę między duchowością a religią?

E.K. - To jedna z różnic.

W.O. - A inne?

E.K. - Religia musi zawsze obejmować jakąś formę kultu; w duchowości występuje natomiast zadziwienie. Weźmy program Anonimowych Alkoholików. Jest w nim określony rytuał, na który składa się m.in. rozpoczynanie mityngów od czytania kroków i tradycji, ale nie ma kultu. Natomiast religia go ma. Judaizm, chrześcijaństwo, islam - wszystkie te religie opierają się na kulcie, który jest ich najważniejszą częścią. 

A w duchowości nie występują dogmaty ani kult, nikt nikomu nie oddaje czci. I jeszcze jedna rzecz - uważam, że duchowość nie opiera się na żadnym zestawie konkretnych reguł moralnych. Duchowość nie wymaga przykazań. Kieruje się tylko jedną zasadą: "Miłuj bliźniego swego", ale to nie jest przykazanie w takim sensie, w jakim zwykle je rozumiemy.

Najsilniej jednak przemawia do mnie aspekt zadziwienia, towarzyszący duchowości. Sokrates powiedział, że pierwszym aktem filozoficznym było właśnie zdziwienie, zaciekawienie - własnie o tym mówię. Istnieje taki rodzaj zadziwienia i wzruszenia, który wiąże się z uświadomieniem sobie, że rzeczywistość wykracza poza osobę człowieka. To wystarczy.