Ciemna strona słońca

Kochała go
Tak mocno
Jak tyko zdołała
Bez szkła
Wyglądał
Jak tatuś Oli
Przynosił jej cukierki
Mamie kwiaty
Kiedy marszczył czoło

Wiedziała
Że za chwilę
Rzuci w nią
Kamieniem swej zaciśniętej pięści
Nie uchylała się
Nawet
Nie próbowała uciekać
Już dawno
Przestała wzywać
Pomocy
Pod gradem obelg
I razów
Celnych
Pomimo okrętu
Na którym zwykle wpływał
Do jej pokoju
Skulona
Za piecem
Z pluszowym misiem
Szczelnie zamkniętym
W ramionach
Prosiła Panienkę
O skrzydła
I pomyślne wiatry

(Bożena Ronowska)