Gdy stanę przed Tobą

A kiedy przyjdzie taki dzień
Gdy stanę przed Tobą
Okryje mnie grzechów mych cień
Ciągnę ich cały kontener za sobą

Nie dla mnie dziś zapach kwiatów
Lub bryzy od morza wiejące
Raczej smród kazamatów
I rany ropiejące

Dałeś mi dziesięć przykazań
Rzekłeś, że to Twoja Wola
Nie żyłem według tych wskazań
Stąd moja ziemska niedola

Z pokorą składam przed Tobą
Moich uczynków listę
Wstydzę się przed samym sobą
To chyba... oczywiste

Zwątpiłem w Ciebie mój Panie
Więc miej w tym względzie baczenie
Nic złego się nie stanie
Jeśli nie dla mnie przebaczenie

Stworzyłeś mnie grzesznym człowiekiem
Więc osądź teraz me życie
Mądrość przychodzi z wiekiem
To najważniejsze odkrycie

Mówili mi przyjaciele
Że kochasz wszystkich ludzi
Nadziei mam w sercu niewiele
Lecz człowiek się łudzi i łudzi...

Więc proszę Cię Stwórco Wszechświata
Wejrzyj na moje cierpienie
Niech Twoja Boska poświata
Przyniesie i mnie zbawienie

(Andrzej)