Prosiłam mojego Boga

Przemijały dni jak kapsle,
Przemijały tygodnie,
Jak kilogramy puszkowego złomu,
Przemijały lata jak łzy.

A ja prosiłam mojego Boga;
Pomóż mi, pokaż drogę . . .
. . . A on pokazał mi,

Pożądliwe twarze pijanych mężczyzn,
Pogardliwe twarze przechodniów,
Tępą , bezmyślną twarz w lustrze.

Ale ja ich nie chciałam,
Potopiłam w kuflu . . .

I prosiłam mojego Boga,
Pomóż mi, pokaż drogę . . .
. . . A on pokazał mi,

Moje ciało chore, zsiniałe,
Mój dom, ciemny bez okien.
Moją duszę, ślepą, bez oczu.

Ale ja ich nie chciałam.
Potopiłam w kuflu . . .

I prosiłam mojego Boga,
Pomóż mi , pokaż drogę . . .
. . . A on pokazał mi,

Zdziwione oczy przyjaciół,
Zmęczone oczy matki,
Zapłakane oczy dzieci.

Ale ja ich nie chciałam,
Potopiłam w kuflu . . .

I wtedy Pan Bóg pokazał mi strach.

Strach miał kolor szaro niebiesko fioletowy,
Strach był przenikliwie zimny i wilgotny,

Strach miał twarz bezzębnego starca, bez oczu,
. . . . . . . . . . . . . . . . .
Strach miał kształt kufla
Z potopionymi aniołami od mojego Boga.

(Iwona)