Wyciągnięte ręce

Z trudem
Zasypia
Zwinięta w kłębuszek
Z cieniami rączek
Szczelnie owiniętymi
Wokoło

Wygniecionej
Modrej kokardy
Z podkrążonymi
Przemoczonymi
Ciężkimi
Od niewyspania
Nieruchomo wpatrzonymi
W wirującą strunę światła
Wraz z bełkotem
I brzękiem butelek
Przez dziurkę od klucza
Wdzierającą się
Do jej pokoju
Jej beztroska
I bezpieczeństwo
Wyszły z domu
Nie wiadomo
Kiedy wrócą

(Bożena Ronowska)