Nasze historie

Alkohol jest dyktatorem życia człowieka uzależnionego, a on kocha każdą chwilę tej dyktatury. Nikt na świecie nie chroni bardziej zazdrośnie swojego skarbu - niż pijący alkoholik swojej butelki.

Nam, ludziom uzależnionym szkodzi: pierwszy kieliszek, pierwsza działka lub tabletka. Zabija nas lokomotywa a nie ostatni wagon - pierwsza porcja, po którą sięgamy. Pozwalając sobie na myślenie, że przecież "jeden mi nie zaszkodzi" powracamy na pełną bólu i rozczarowań drogę życia, którym rządzi nałóg.

Alkoholizm w równym stopniu dotyka kobiety i mężczyzn. Oto wzruszające historie ludzi, którzy przestali pić. Dziś są trzeźwi i dają świadectwo, że można żyć bez alkoholu.

Historia z Wielkiej Księgi

By zacząć trzeźwieć, musiałem próbować kilka razy

Szpitale, utrata pracy czy rodziny, delirium, próby samobójcze - to wszystko mnie nie dotyczyło. Piłem prawie rok i doświadczyłem tego wszystkiego. Dziś wierzę, że Bóg i AA mają taką moc, która potrafi zmienić moje życie.

Czytaj więcej...

Jacek z Niemiec - (znalezione w sieci)

Nazywam się Jacek. Mam 44 lata, z tego 20 przepite. Jestem alkoholikiem, od 7 lat nie pije.

Moja historia zaczęła się całkiem niewinnie. Pierwszy kontakt z alkoholem miałem mając lat 15. Była to bardziej szczeniacka ciekawość, którą przypłaciłem wymiotami, a na drugi dzień niesmakiem i złym samopoczuciem. Pamiętam, że w tym okresie alkohol wcale mi nie smakował, piłem tylko dlatego, żeby pokazać kolegom i koleżankom, jaki jestem już dorosły. Wtedy też zacząłem wpadać w pułapkę alkoholową. Powoli, ale sukcesywnie rozpoczęło się też psychiczne uzależnienie.

Czytaj więcej...

Jacek - "Przestałem się wstydzić"

Mam na imię Jacek, jestem alkoholikiem. Od jakiegoś czasu mówiąc tak o sobie, nie jestem na pewno dumny, bo nie ma z czego, nie o tym marzyłem ale wstydzić się już także nie muszę. Dzięki Bogu jest ze mną moja żona i moje dzieci, właśnie są mimo tego jak przez lata wyglądało moje życie.

Czytaj więcej...

Jan - "Pijacka matrioszka"

Mistrzostwo świata w oszukiwaniu zdobyłem niepostrzeżenie. Łatwo i gładko potrafiłem oszukiwać wszystkich bliskich, bo sam szczerze i z oddaniem wierzyłem w swoje oszustwa, manipulacje, kłamstwa i przeinaczenia. Potrafiłem manipulować swoimi uczuciami, przy zachowaniu przekonania, że nie mam na nie wpływu. Byłem - można rzec śmiało - człowiekiem głębokiej wiary przy całym nihilizmie, pesymizmie, mizantropii i ślicznie paranoidalnym obrazie świata. A wiarę tę naruszyć przez dziesiątki lat nie potrafiły nawet najbardziej uparte fakty, najbardziej oczywiste straty i zagrożenia.

Czytaj więcej...