Dezyderata

Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu - pamiętaj jaki spokój może być w ciszy. Tak dalece jak to możliwe, nie wyrzekając się siebie, bądź w dobrych stosunkach z innymi ludźmi. Prawdę swą głoś spokojnie i jasno, słuchaj też tego, co mówią inni, nawet głupcy i ignoranci - oni też mają swą opowieść. Unikaj ludzi hałaśliwych i agresywnych, są oni utrapieniem dla duszy.

Jeśli porównujesz się z innymi możesz stać się próżny lub zgorzkniały, albowiem zawsze będą lepsi i gorsi od ciebie. Ciesz się zarówno swymi osiągnięciami jak i planami. Wykonuj z sercem swą pracę, jakkolwiek by była skromna. Jest ona trwałą wartością w zmiennych kolejach losu. Zachowaj ostrożność w swych przedsięwzięciach - świat bowiem pełen jest oszustwa, lecz niech ci to nie przesłania prawdziwej cnoty, wielu ludzi dąży do wzniosłych ideałów i wszędzie życie pełne jest heroizmu.

Bądź sobą, a zwłaszcza nie zwalczaj uczuć, nie bądź cyniczny wobec miłości, albowiem w obliczu wszelkiej oschłości i rozczarowań jest ona wieczna jak trawa.
Przyjmuj pogodnie to co lata niosą, bez goryczy wyrzekając się przymiotów młodości. Rozwijaj siłę ducha by w nagłym nieszczęściu mogła być tarczą dla ciebie. Lecz nie dręcz się tworami wyobraźni. Wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności. Obok zdrowej dyscypliny bądź łagodny dla siebie.

Jesteś dzieckiem wszechświata nie mniej niż gwiazdy i drzewa masz prawo być tutaj i czy to jest dla ciebie jasne czy nie, nie wątp, że wszechświat jest taki, jak być powinien. Tak więc bądź w pokoju z Bogiem, cokolwiek myślisz o Jego istnieniu i czymkolwiek się zajmujesz i jakiekolwiek są twoje pragnienia: w zgiełku ulicznym, w zamęcie życia zachowaj pokój ze swą duszą. Z całym swym zakłamaniem, znojem i rozwianymi marzeniami ciągle jeszcze ten świat jest piękny.

Bądź uważny, staraj się być szczęśliwy.

Desiderata została napisana przez Maxa Ehrmanna (1872+1945) w 1927 roku.
Ostatnio, prawa autorskie otrzymał Robert L. Bell w 1976 roku.

"Dezyderata" - legenda i prawda

Niedawno otwierano w muzeum w Baltimore wielka i prestiżową wystawę sztuki polskiej pt. "Kraj uskrzydlonych jeźdźców: Sztuka w Polsce 1572-1764". Na otwarcie wystawy pojechał z Krakowa dyrektor Państwowych Zbiorów Sztuki na Wawelu, prof. Jan Ostrowski. Wykorzystując wyjazd postanowił zainteresować się tam źródłami "Dezyderaty".
Krakowska "Piwnica pod Baranami" w swoim hymnie śpiewała swego czasu tekst o amerykańskim rodowodzie tego niezwykłego tekstu. Brzmiało to mniej więcej tak: "Znalezione w starym kościele św. Pawła w Baltimore, datowane 1692 rok". Czego się więc pan profesor niejako "u źródeł" dowiedział?

W kościele św. Pawła w Baltimore informuje się turystów z całego świata, że "Dezyderata" nie jest anonimowym tekstem z XVII wieku, ale że jest to poetyckie dzieło Maxa Ehrmana z roku 1927. Data 1692 to data powstania parafii św. Pawła w Baltimore (wtedy powstała parafia św. Pawła, ale nie był to jeszcze kościół, tylko kaplica w innym miejscu; sam kościół św. Pawła zbudowano dopiero w 1856 r.). Kilkadziesiąt lat temu jeden z księży wydrukował "Dezyderatę" jako propozycje dla parafian na medytacyjny czas wielkiego postu, drukując ją na niejako "firmowym" papierze kościoła, który był opatrzony data 1692 r.. I to poszło w świat.

Czyli legenda

Barbara Natkaniec pisze w "Przekroju", że Piotr Skrzynecki przed kilku laty miał w ręku angielskie wydanie poezji Ehrmana, ale jakoś nie chciał się nim bliżej zainteresować. Pani Natkaniec przypuszcza, że prawdopodobnie uznał, że odjęłoby to tekstowi wagi, dostojeństwa i tajemniczej mądrości wieków, która rzekomo przemówiła ze starych murów dalekiego tajemniczego kościoła. Niektórzy pamiętają, że przed laty Marian Sworzeń opublikował w "Tygodniku Powszechnym" artykuł, w którym relacjonował swoją wyprawę tropami legendy "Dezyderaty". Pełną wersję sprezentował "Piwnicy".

Kim wiec był twórca "Dezyderaty"?

Max Ehrman urodził się we wrześniu 1872 roku w mieście Terre Haute w stanie Indiana. Miał 22 lata, kiedy rozpoczął studia prawnicze i filozoficzne na Harvardzie. Potem miał praktykę prawniczą i był wiceprokuratorem w rodzinnym mieście. W wolnych chwilach pisał. Na początku naszego XX wieku zbierał znakomite recenzje. "Dezyderata" powstała, kiedy miał 55 lat (w 1927 roku), a za sobą spory już dorobek poetycki i z całą pewnością wiele filozoficznych przemyśleń. Pracował nadal, bo z samej poezji wyżyć się nie dało. O Maxie Ehrmanie milczą encyklopedie tego świata. Za to jego "Dezyderata" jest dość powszechnie znana.

"Winowajcą" jest ksiądz Frederick W. Kates, który objął parafie św. Pawła w 1956 roku (wtedy powstała parafia św. Pawła, ale nie był to jeszcze kościół, tylko kaplica w innym miejscu; sam kościół św. Pawła zbudowano dopiero w 1856 r.). Pech chciał, że właśnie wtedy, w podziemiach pałacu Potockich na krakowskim Rynku, artystyczna młodzież odgruzowywała pewną piwnicę, by uczynić z niej siedzibę niespokojnych duchów. Tymczasem w Baltimore ksiądz Kates, zastanawiając się jak podsunąć parafianom tematy do rozmyślań, wprowadził zwyczaj wydawania na powielaczu niewielkich broszurek medytacyjnych. W jednej z nich nazwanej "Pomiędzy świtaniem a ciemnością" wydrukowanej na firmowym papierze parafii zamieścił tekst "Dezyderaty". Przepisany przez kogoś z tej broszurki razem z adnotacja tekst zaczął żyć własnym życiem. Był i jest wygłaszany na ślubach i pogrzebach, jest używany jako motto, setki razy powielany.

"Dezyderatę" znają w Polsce i cytują nie tylko bywalcy kabaretu. Czasem oprawiona w ramki zdobi ściany, przypominając o starych prawdach tego świata.

Małgorzata Zając
(na podstawie artykułu Barbary Natkaniec z Przekroju nr 17/2009)